Jest moc! Dzisiejszy trening biegowy.



     Czyli będzie trochę prywaty. No dobra, będzie mnóstwo uwielbienia dla siebie, także jak nie dacie rady to nie czytajcie :) Ostrzegałam!
   Dzisiaj była moc. Moc niesamowita. Naprawdę dobrze zrobiła mi trzydniowa przerwa i rozciąganie przed biegiem. Przed samym rozpoczęciem jeszcze miałam postój, bo jechał pociąg i rozciągnęłam się kolejny raz. Wszyscy się patrzyli z zaciekawieniem, ale to mały szczegół.
           Jestem naprawdę zadowolona. Według mojego planu miałam zrobić bardzo szybko pierwszą piątkę - na rekord, następnie biec do dziesięciu km wolno, w tempie takim, abym mogła swobodnie rozmawiać (chociaż biegam sama - chodzi o teorię). Nie przepadam za takim tempem. Uwielbiam dyszeć i być maksymalnie wymęczona. (jak to brzmi) Miałam kryzys biegnąc piąty kilometr. Wyzywałam się w myślach, że zrąbie sobie teraz cały czas, na który pracowałam i mam wziąć się w garść. Dobrze, że wszystkie słowa padały jedynie w myślach :), bo teraz zapewne musiałabym się za nie bardzo wstydzić. Potem zwolniłam, odzyskałam oddech, szósty km na regenerację, dalej już swobodnie. Po dziewiątym km jak usłyszałam czas to się napaliłam, że możliwe jest podbicie także rekordu na 10km. Mój poprzedni wynosił 52:20. Nie są to jakieś wielkie różnice, ale pokazują mi, że cały czas się rozwijam, jestem szybsza i to co kiedyś było maksymalnym wytężeniem siły teraz oznacza "normalny bieg".Byłam zła, że między 6-9 nie dałam z siebie więcej, bo mogłabym.
           Żadnego dyskomfortu, bólu kolana czy kostki, żadnego zimna w czasie wachlowania nogami. Jedynie pachwiny miały nieco dosyć, ale podejrzewam, że to bardziej przez ostatnią intensywność ćwiczenia w domu, które w gruncie rzeczy też polubiłam i nawet dziś umówiłam się, że będę to robiła razem z ukochanym - będzie zabawnie. Zawsze powtarzałam sobie, że nie wyobrażam sobie jak mój luby "aerobikuje". Mam szanse się przekonać i mieć nadzieję, że w końcu dorobię się zakwasów. Dziwne prawda? Po wczorajszym sądziłam, że na bank dzisiaj będę coś czuła, ale nadal nie. Za mało daje sobie w kość.
          Ostatnio zdarza mi się myśleć o zawodach. Może nie powinien być to półmaraton, ale przykładowo pięć kilometrów byłoby na moje możliwości. Oczywiście na możliwości nóg byłoby też dziesięć kilometrów, ale nie dla głowy. Boję się jedynie sytuacji kiedy bieg przestanie sprawiać mi przyjemność, a powróci sytuacja rodem z gimnazjum. Dlatego jeszcze poczekam, bo broń Boże okazałoby się, że dobiegam ostatnia. To byłby cios poniżej pasa i z moim podejście zapewne ostatni bieg w życiu. Z drugiej strony wydaję mi się, że nie biegam jakoś strasznie wolno.
               Uważam, że mam teraz lepsze ciało niż przykładowo miesiąc temu. Nie jest to może jakaś wielka rewolucja, ale zawsze. Zobaczymy pod koniec miesiąca jak zrobię zdjęcia. 
                 Czuję się na 200% FIT, mimo że dieta nie zawsze to pokazuje. Sport zapewnia mi jednak bezpieczeństwo i pozwala przestać się bać efektu jojo. Nie widziałam jeszcze grubego regularnego biegacza, choć oczywiście mogę się mylić i to nie znaczy, że teraz wszystkie dobre nawyki żywieniowe wyjechały na wakacje do lasu.

   Jakie plany sportowe do końca tygodnia? Biegowo kolejny raz pójdę biegać w czwartek. Niestety w weekend nie jestem w stanie wykonać treningu, choć może uda mi się wstać wcześniej w niedzielę. W sobotę natomiast i w niedzielę zapewne nie będę ćwiczyła, ponieważ w sobotę wstaję o trzeciej rano, aby jechać nad morze, a w niedziele mam spędzić całą od rana nad jeziorem, potem powrót do domu. Jutro natomiast na bank idę na rower i ćwiczę. Tak samo w piątek. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze trochę zdziałać przed weekendem. 
    Oprócz tego dalej się lenie, leżakuje, czytam książki i gram w gry komputerowe. Tacy jak ja mają dobrze :) Wolne wakacje. Nigdy nie byłam tak aktywna jak teraz!

    Zapraszam na facebook

18 komentarzy:

  1. No to cudownie:-) uwielbienie powinno być zawsze dla siebie samej szczególnie po takim wyczynie:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. super. nie dość że ćwiczenia w domu to jeszcze biegi na 10 km...
    chociaż może nie powinnam czytać takich postów, bo przy takich osobach czuję się nikim :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinnaś w żadnym wypadku czuć się nikim. Każdy ćwiczy tyle ile potrzebuje :) Ewentualnie powinnaś się poczuć trochę zmotywowana, jeżeli masz tylko czas. Życie nie kręci się wokół figury - wolałabym, aby się nie kręciła.

      Usuń
  3. Czuć u Ciebie motywacje i wytrwałość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały masz czas na 10km! Chciałabym się móc kiedyś takim pochwalić.. ;) Gratuluję wyniku!

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rezultat ja dziś dobiłam do magicznej piątki ale czas muszę poprawić:(

    OdpowiedzUsuń
  6. BARDZO motywujące! Aktualnie również walczę z kondycją i nawet nie marzę o takich wynikach :)
    Pozdrawiam i gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  7. w jaki sposob robisz to podsumowanie w formie zdjecia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. robię screen ekranu i wklejam je jedno :)

      Usuń
  8. eksplozja fit-mocy?

    btw, w jakie gry komputerowe grasz? moze cos ciekawego do polecenia?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też lubię to uczucie kiedy zauważam w podsumowaniu na Endomondo coraz lepsze wyniki, albo coraz dłuższe trasy :) świetne uczucie :)
    A co do przygotowań ślubnych które czekają Cię za rok ...
    Uwierz mi że szukanie sukni ślubnej to najprzyjemniejsza część tych przygotowań :) bardzo męcząca, ale jak już się znajdzie tą wymarzoną to jest błoga radosć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję, bo wiem co oznacza cały czas poprawiać swoje wyniki :)
    ja też już od prawie roku myślę o półmaratonie bo wiem że na 5km biegają za szybko i na pewno byłabym ostatnia a charakter mam taki że pewnie już bym nie pobiegła- tak jak i Ty :)
    potrenuję i zobaczę, marzy mi się półmaraton we wrześniu to byłby okrągły roczek jak biegam :) obserwuję i czytam z ogromnym zainteresowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczaczki, ładnie 10 km.Zazdroszczę, ja ledwo co 2 km ;)
    Trzymam kciuki za kolejne 10!

    OdpowiedzUsuń
  12. Z takim czasem na 10 spokojnie możesz startować na takim dystansie w zawodach bo jest to bardzo dobry czas. Życzę też miłych dalszych ćwiczeń.

    OdpowiedzUsuń