Opuchnięta jak bańka

   Niedziela to chyba nie mój wymarzony dzień. Zazwyczaj go nie lubiłam. Obudziłam się opuchnięta jak bańka. Cała, no może bez brzucha, za to okropnie twarz [szczególnie powieki i pod oczami] i palce. Wyglądałam dziesięć lat starzej i ważyłam 2kg więcej niż poprzedniego dnia. Szukałam coś na ten temat w internecie, ale nic ciekawego nie znalazłam, a co najmniej nic co byłoby prawdopodobne. Dziwi mnie to i też nieco martwi. Nie mam uczulenia na pyłki, wczoraj nie jadłam też nic takiego co mogłoby spowodować jakiekolwiek uczulenie. No chyba, że Cin-Cin, jednak wypiłam jedynie dwie małe lampki i to zaraz po południu. Dodatkowo nie byłam niewyspana, ponieważ położyłam się około 22.30 i wstałam o 7.30.
    Ogólnie zabrakło mi skóry i nie było to zbyt miłe. Może serio mam problemy z krążeniem? To by tłumaczyło siniaki i mrowienie w nogach. Teraz na szczęście trochę puściło, bo byłam biegać i zmusiłam mój organizm, aby część wody z siebie oddał.

   Coraz bardziej boję się badania krwi. Szczególnie wyników [mimo igłofobii]. Bardzo bym nie chciała, aby się okazało, że muszę odwiedzić choć jednego lekarza, na których mam uczulenie. 


     P. przekonał się, wstał i poszedł na biegi ze mną. Miał długą przerwę spowodowaną wieloma rzeczami, teraz stopował również ze względu na alergię. Poszliśmy razem i nie powiem dał mi do wiwatu. Ogólnie biegam sama po ścieżce rowerowej/chodniku czyli nie patrze sobie pod nogi, nie mijam też wielkich górek, tym razem miałam jednak przełaj. Jako, że nie chciałam się poddać to mimo tych wszystkich górek i z górki średni czas na 5,45km wyszedł 5,38. Właściwie brakowało mi 16sek do rekordu życiowego na 5km, ale i tak jestem z siebie strasznie zadowolona. 
    Ostateczną decyzją we wtorek dostanę buty do biegania z decathlonu. Strasznie się cieszę, bo choć nie będą to jakieś mega drogie firmówki to na bank będą lepsze od pseudo-tenisówek za 10złotych z rynku z wytartą podeszwą. Szczególnie dało się to we znaki na kamyszkowej drodze, gdzie wkuwały mi się w stopy. Pierwszy raz biegliśmy razem i on też był zmęczony. Muszę się przełamać i nie myśleć przy nim jedynie o drałowaniu. Bądź co bądź było przyjemnie. Z kolanem też już o wiele lepiej. Wczoraj robiłam ćwiczenia na nogi. Na tej stronie: http://fitappy.eu można znaleźć całkiem fajne zestawy. W przeciwieństwie do wszystkich bardzo sławnych pań ta wydaję mi się całkiem naturalna i nawet chciało mi się ćwiczyć co jest dziwne jak dla osoby, która aerobiku nigdy nie lubiła.
    Ustaliliśmy też, że razem przebiegniemy maraton za dwa lata, choć osobiście tego nie widzę, ponieważ on jest uzdolniony w bieganiu, a ja mam małe płuca i sapie od 200m.

      Wczoraj były u mnie koleżanki i super spędziłam dzień :) Teraz zmykam do nauki, za odwiedzanie Was wezmę się jutro rano przed zajęciami.

25 komentarzy:

  1. Zawsze u Ciebie tak pozytywnie... Lepiej sie biega z kjims, czy samemu ? Napewno troche motywacja jest, bo musialas dotrzymac kroku..

    OdpowiedzUsuń
  2. Obrzęk to zazwyczaj objaw hipoalbuminemii - po polsku za mało białka we krwi i woda ucieka do tkanek. Jak do tego dodać łatwo tworzące się siniaki - słabe ścianki żył ale przede wszystkim układ krzepnięcia.... wychodzi na to, że problemem może być wątroba. (Albo dieta zbyt uboga w białko, czy też problemy z wchłanianiem witamin, żelaza, itp.)...
    Czasem warto wiedzieć. Nawet jeśli coś Ci jest to na pewno szybciutko da się to naprawić, byle nie lekceważyć pierwszych niepokojących objawów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też chciałabym przebiec maraton :) zwłaszcza tokijski. Marzenia :) Biegasz w tenisówkach? To strasznie niezdrowe i męczące. Jeśli chodzi o to puchnięcie, to może to jakieś problemy z okresem?

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam Twój zapał do biegów. Ja przebiegnę góra kilometr i nie mam już więcej siły. No a buty na pewno zmobilizują Cię jeszcze bardziej :)
    Koniecznie musisz sobie zrobić wyniki. Może opuchlizna przejdzie, ale nigdy nie wiadomo co siedzi w naszym organizmie. Uważaj na siebie :***

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam takie efekty i chore nerki. Zbadaj kreatynine!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładnie, ładnie. Co do wyników - będzie dobrze.
    Ja chcę wrócić do biegania, ale jakoś tak... Zobaczę, może wstanę jutro rano dosyć wcześnie, to pójdę pobiegać.

    OdpowiedzUsuń
  7. badania krwi koniecznie musisz zrobić:( ale może okaże się, że nic ci nie jest:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam spory balast, dlatego kalorii spalam wiele. Myślę, że z biegiem czasu, będzie ich coraz mniej ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już sapię jak mam wejść na 4 piętro ;)

    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podziwiam Twój zapał do biegania.
    Czy u Ciebie zawsze jest tak pozytywnie? :)
    Fajna to Fitappy

    OdpowiedzUsuń
  11. Może ze względu na pogodę? Nie było u Ciebie upałów? Moje ciało bardzo często tak reaguje na wysokie temperatury, nadmiernym opuchnięciem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, tak. Uzależnia i to cholernie uzależnia. Czasami też martwię się o moje stawy, mimo że rzadko kiedy mnie bolą, ale dla mnie bieganie poniżej 55 minut to brak treningu. Eh... Muszę z siebie dawać więcej niż 100%. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A to można być utalentowanym w bieganiu? Wydaje mi się, że jak się w to wkręcisz dłużej to też odnajdziesz go w sobie ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Może boisz się wyników, ale jak już będą, to pozbędziesz się niepewności :)
    Oby były jak najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  15. odpowiednie buty do biegania to podstawa, sama trenuję w tych z decathlonu i jestem baaardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Może woda się zgromadziła. Też się boję badania krwi. OStantio ginekolog pod murem mnie postawił, jak się wykrećałam. Po prostu mnie wziął. Szczerze, ta igła w dziecinstwie byla wieksza, ale do teraz nie moge zgiac reki i mam mega siniaka. ;((

    OdpowiedzUsuń
  17. Bieganie, jej jak dawno nie byłam. Ja tam mam buty do biegnia z second handu - po chodniku są ok, nie narzekam. Oj, trawy teraz bardzo pylą, i ciężko się oddycha... Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ugh, nienawidzę z kimś biegać ;o lubię biec własnym tempem i bez patrzenia czy musze zwolnic czy kogos dogonic. Ile mniej-wiecej kosztuja takie buty z decathlonu? Myślę nad zakupem, a na nike czy reeboki szkoda mi trochę pieniędzy ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie firmowe są strasznie drogie. Kiedyś sobie może takie kupię, teraz jednak na moje potrzeby te zdecydowanie wystarczą. Zapłaciłam 60złotych, więc w sumie niewiele.

      Usuń
  19. Lepiej idź z tym do lekarza bo moga byc to jedynie objawy jakiegoś powazniejszego schorzenia !

    fajnie że P się przekonał i poszedł z tobą pobiegać ja mojego faceta nie jestem w stanie zaciągnąc do wspolnych cwiczeń

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygodne buty do biegania to podstawa, na pewno ustanowisz w nich nowe rekordy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nominowałam Cię do Liebster Blog: http://zdrowoaktywni.blogspot.com/2013/06/dwukrotna-nominacja-do-liebster-blog.html :)

    OdpowiedzUsuń